«

„Z kompasem” po raz trzeci

zkompasemW zeszły weekend 7 osobową grupą po raz trzeci nawiedziliśmy kaszubski Rajd „z Kompasem”. Oprócz nas w zawodach wystartowało ponad 400 (!) uczestników. Tylko pomarzyć o aż takiej frekwencji na rajdach z cyklu Puchar Konwalii :)

Ponieważ do miejscowości Linia, w której miała miejsce baza rajdu z Poznania ponad 4h jazdy samochodem postanowiliśmy za zgodą organizatora wystartować w dwóch różnych trasach, co by czas dojazdu na zawody nie był dłuższy niż czas startu. I tak:
– Franek i Mateusz wystartowali na trasie fioletowej (100km na rowerze) i czarnej (nocne 20km pieszo)
– Marek, Kasia i Asia na trasie żółtej (40km na rowerze) i zielonej (nocne 20km pieszo ale ciut łatwiejsze)
– Kasia II na trasie zielonej i smerfowej poza konkursem.
– Jacek na trasie czerwonej – 50km pieszo

Jeśli chodzi o mój start to bardzo podobała mi się trasa zielona. Dosyć trudna, szczególnie, że odbywała się w nocy. Wystartowaliśmy w czwórkę podzieleni na 2 zespoły: ja z Kallą, Kasia z Asią. Do dyspozycji mieliśmy 2 kompasy, 2 latarki ręczne i jedną czołówkę :) Na początku truchtaliśmy razem zaliczając PK1, PK2 (na którym konsternacji przysporzył nam opis „Leśna Młaka„), PK3 i PK4. Po drodze trochę pogaworzyliśmy, ja marudziłem, że nie mam kompasu i nic nie wiem, ale systematycznie wyprzedzaliśmy kolejne zespoły. Gdy przy odejściu z PK4 dziewczyny zaczęły zostawać z tyłu, bo gadały o du..e Maryni, powiedziałem sobie DOŚĆ :) i pożegnaliśmy się z Kasią i Asią, i wspólnie z Kallą ruszyliśmy drogą żywszym tempem. Przy PK8 minęliśmy ostatni zespół z trasy zielonej i potem spotykaliśmy już tylko tych z trasy czarnej. W tym 2 razy pana Romualda Miszewskiego, który wiedząc, że startujemy na innej trasie konsultował z nami „stowarzysze” :) Przy PK13 dogoniliśmy zwycięzców trasy czarnej, którzy nie wiedząc z jakiej my jesteśmy trasy szybko zaczęli uciekać :). Przy ostatnim punkcie okazało się, że na nieco ponad 3km przed metą zostało nam 19 min, żeby złamać 3 godziny. To nas mobilizowało do biegu i ostatecznie o 00:14 (start o 21:15) wpadliśmy na metę, wygrywając zawody :). Trochę po nas wpadli zwycięzcy z trasy czarnej i patrzyli na nas dość podejrzliwie :)
Dziewczyny od momentu rozstania więcej spacerowały niż biegały, ale nie popełniły żadnych błędów i ukończyły na 12 pozycji na 34 ekipy.
Tutaj link do mapy

Drugi wcześniejszy start to 42 kilometrowa trasa żółta – rowerowa. I w stosunku do niej mam mieszane uczucia. Z jednej strony była piękna pogoda, piękne widoki i super teren, z drugiej bardzo nieaktualna mapa w skali 1:50 000, gdzie zaznaczona była średnio co trzecia droga i dużo więcej było zgadywania niż nawigowania. Poza tym trasa była trochę za bardzo „piesza”. Jeśli odliczyć asfaltowe dojazdy ze startu, do bazy i na metę to na około 28km przypadało 14 PK.  Więcej było stania i patrzenia w mapę i na niezgadzające się drogi, niż czystej jazdy na rowerze. Średnia wyszła nam 10km/h i myślę, że tę trasę szybciej zaliczyłbym biegiem. Popełniliśmy 2 błędy nawigacyjne na drugiej pętli, które kosztowały nas łącznie ok. 15 min . Rajd ukończyliśmy na mimo wszystko niezłym 6 miejscu a dziewczyny były pierwszymi kobietami na mecie :)
Tutaj link do mapy

Franek i Patela wygrali po zaciętej walce trasę fioletową, a na dokładkę dorzucili 3 miejsce na trasie czarnej (tutaj chyba dało o sobie znać zmęczenie, bo na podobnej długościowo trasie mieli o prawie 1,5h dłuższy czas ode mnie i Kalli)

Jacek dobrze „szedł” na trasie czerwonej tylko do zachodu słońca, potem przytrafiło mu się kilka błędów w tym jeden na 1,5h i ostatecznie zawody ukończył na 4 miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

*

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>