«

»

Nocny Marek

Jak widać, przed startem humory dopisywały :)

Wraz z Jackiem Galla wystartowaliśmy 9 listopada podczas 1. edycji Nocnego Marka organizowany przez nasze Stowarzyszenie „rajdkonwalii.pl”. Zawody odbywały się w Brzozie Bydgoskiej, położonej na obrzeżach Puszczy bydgoskiej, dzięki czemu 90% trasy znajdowało się w lesie. Przyjechaliśmy do biura godzinę przed startem. Otrzymaliśmy pakiet startowy + dość nieoczekiwanie nadajnik GPS (z trasy TP50 dostało 9 zawodników i z TP25 7 zawodników na 120 startujących), a więc moja ekipa wierzyła, że razem z Jackiem powalczymy o TOP10.

Zostało tylko 30-40 minut do startu, a więc przygotowanie jedzonka na trasę + odpowiedni ubiór i nałożenie lampy. Nastawienie bojowe !(w sumie to już miałem od kilku dni, ponieważ starałem się dość sporo nawadniać i chociaż trochę zdrowiej odżywiać :D ).

Godzina 18:30, można ruszać. Najpierw 900m za strażą pożarną przez Brzoze Bydgoską a potem już w las. Taktyka na rajd była taka, aby 2-3 pierwsze punkty pobiec bardzo czujnie, nawet można by powiedzieć, że dość asekurancko. PK1 – start masowy, więc tłumy na przebiegu, PK2 – tutaj właśnie wybrany obiegowy wariant asfaltem, podczas wchodzenia na punkt przecinką, owa ścieżka nam zanikła, ale utrzymany kierunek i trafiliśmy bez większych problemów na punkt. PK3 – obowiązkowy przebieg przez drogę szybkiego ruchu (tam spotykamy Tomasza, także tempo biegu nam trochę wzrosło). Punkt stał w wielkim obniżeniu, a więc mimo ciemności nie było problemów ze znalezieniem stelaża. PK4- na tym przebiegu napotkaliśmy na przeszkody -> chwyciliśmy się drogi, której nie można było zlokalizować na mapie, trochę niepewnie, ale w końcu wraz z dwójką innych biegaczy dobiegamy do skrzyżowania a potem prosto na punkt. PK5 – na czysto( chociaż przez chwilę serce zaczęło bić mi o wiele szybciej, gdy Jacek wpadł do dziury, ale szybko się ogarnął) Na tym skończył się 1. Etap – biegaliśmy na skali 1:50000, czas przejść na score już na mapie do BNO.

Nie będę ukrywał, że liczyłem na to że uda nam się trochę nadrobić na tym etapie, dlatego na początku starałem się narzucić mocne tempo, aby odbiec grupce biegaczy i przebiec całe score sam. Ale niestety nie obyło się bez błędów. Podstawowy to kolejność zaliczania punktów – nasz wariant okazał się nie być najkrótszym – ok. 800 m dłuższym niż optymalny. Następnie na punkcie nr 20(obniżenie) szukaliśmy trochę za wysoko co poskutkowało 2-3 min błędem. W połowie score złapał mnie skurcz, co nie było dobrym znakiem na dalszą cześć trasy. W końcu przyszło trochę dekoncentracji i tak na naszym 3 pkt. od końca (na mapie nr 19) źle odczytany kolor lasu + brak ogrodzenia w terenie dał nam ponad 10 min „błędu”. Po tym przyszedł lekki kryzys biegowy i mimo tego że w czasie trasy dość sporo się odżywialiśmy i piliśmy moje nogi zaczęły poważnie odczuwać już przebiegnięte kilometry.

Czas na etap nr 3, czyli powrót na mapę w skali 1:50000. Nie będę ukrywał, że odcinek do punktu nr 21 był naszym najsłabszym i to pod względem fizycznym jak i technicznym. Nasz wariant musiał zostać zmodyfikowany, ponieważ nie złapaliśmy odpowiedniej przeciny co poskutkowało atakowaniem punktu od strony południowej. Dodatkowo przed samym wejściem na szczyt, który w nocy nie był tak łatwo widoczny skręciliśmy w złą drogę przez co musieliśmy się dość sporo cofać.

Punkt nr 22 staraliśmy się już biec, także w miarę sprawnie zaliczony, może oprócz lekkiego odbiegu za torami, gdzie nagle zabrakło nam drogi i była potrzeba lekkiej improwizacji na wariancie.

Tam spotkaliśmy dwójkę biegaczy z grupy NAPIER..ACZE, z którymi dość często spotykaliśmy się na następnych punktach (Pozdrawiam :) ).

Następne punkty, zostały już zaliczone bez większych problemów, chociaż z powodów zmęczenia warianty były wybierane po drogach, bezpieczeni, tak aby nie popełnić błędów, bo dodatkowe km dużo by nas kosztowały. Do mety wbiegliśmy przed godziną 3 w nocy, z czasem 8h 27min. Skończyliśmy ostatecznie z Jackiem na 8 miejscu, a więc plan minimum wykonany. Straciliśmy do Bigosa i Stefana ponad 2h. Do połowy BnO byli w naszym zasięgu, potem zaczęli nam zdecydowanie uciekać. Przyczyna dość prosta -> brak przygotowania na tak długi dystans, co przełożyło się na bardzo wolne tempo i kryzys na 30-40 km.

Na mecie czekało na nas ciepłe jedzonko i Team rajdkonwalii, który śledził nasze poczynania w Internecie. Bardzo fajny pomysł z GPS’ami, który dodaje trochę emocji podczas rywalizacji.

Jako uczestnik jestem zadowolony z przeprowadzenia zawodów, wszystko przebiegło sprawnie, a co najważniejsze trasa wymagała od biegaczy sporo myślenia i dobrego przygotowania fizycznego, zwłaszcza podczas etapu BNO.

[Damian]

Przebieg tutaj (niestety między 22 i 23 punktem wyładowała się bateria)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

*

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>