«

»

Bardzo szybkie ściganie w Gliwicach

Tegoroczny Rajd Miejski w Gliwicach był naprawdę bardzo szybki. Najlepszemu zespołowi pokonanie 110km trasy zajęło 6h24min, my straciliśmy do zwycięzców ciut ponad 1,5h zajmując 7 miejsce (5 w naszej kategorii). W zeszłym roku uplasowaliśmy się tu na 16 pozycji, więc poprawa jest znaczna :)
Rajd w Gliwicach podzielony jest na 2 etapy. Etap sobotni to 25km bieg w formie scorelaufu po Gliwicach, z wieloma nietypowymi zadaniami specjalnymi. Etap niedzielny ma około 75km (w tym roku miał prawie 90) i składa się na niego jazda na rowerze, kajaki, rolki oraz bieg na orientację + kilka zadań specjalnych. Dzieje się naprawdę dużo.
Sobota – pogoda 8 stopni, lekka mżawka
Mapy dostaliśmy na około 5 minut przed startem, który tego dnia wyznaczony był na godzinę 15.00. Chwilę zastanawialiśmy się nad kolejnością zaliczania punktów. Bardzo nie chcieliśmy biec tak samo jak Studenciaki (Władek i Patela). Raz, że mają oni więcej wprawy w wpychaniu się na zadaniach specjalnych, a dwa biegnąc osobno możemy coś zyskać na nawigacji. Niestety zarówno oni jak i zespół Hadesu Poznań wybrał dokładnie tą samą kolejność zaliczania punktów co my. Trudno… Rozpoczęliśmy od PK10, część zespołów, która biegła na ten sam punkt co my odwróciła się i pobiegła od razu na punkt, my postanowiliśmy przebiec przez bramę startową (słit focia na fejsika musi być) i pobiegliśmy ciut dłuższym wariantem. Na kolejny punkt dobrze ścięliśmy przez osiedla i dogoniliśmy studenciaków. Na trzecim z kolei punkcie czekało nas zadanie specjalne – Franek pobiegł eksplorować podziemia, a ja obmyśliłem przebieg na kolejny punkt. Oczywiście z zadania specjalnego pierwszy wybiegł Władek, a Franek dopiero po 2-3 minutach, ale na kolejnym punkcie znów byliśmy razem i w 3 zespoły (jeszcze Hades) pobiegliśmy do galerii handlowej Forum. Przed wbiegnięciem pytam Władka jaki opis punktu, a on mi odpowiada, że opisu nie ma, tylko że będzie tam zadanie niespodzianka. Wbiegamy do galerii, a punktu nie widać. Franek postanawia pobiec dookoła sklepu i znika gdzieś między klientelą. Opis punktu sprawdził Patela i jednak takowy był – siłownia Pure. Spytaliśmy pani przy stoisku dokąd i polecieliśmy do windy. Dzwonię do Franka, że ma wjechać windą na 2 piętro. Niestety wsiadł najpierw nie do tej windy, potem wbiegł schodami, ale klatka była zamknięta i czekałem na niego przed siłownią ponad 5 minut. Szkolny błąd… Poskakaliśmy 30s na skakance i ruszyliśmy za Hadesem i Studenciakami. Na następnym punkcie trzeba było przeprowadzić 3 doświadczenia chemiczne. Franciszek jako chłopak z polibudy świetnie ogarnął pipetki i próbóweczki, a ja czytałem mu co po kolei ma robić – poszło bardzo sprawnie. Kolejny punkt i kolejne zadanie. Przypasowanie autorów związanych z Gliwicami do ich dzieł. Metodą na chybił trafił uzyskaliśmy w końcu odpowiednią kolejność i pani sędzina puściła nas dalej. Przy kolejnym punkcie stała spora grupa zawodników w tym Studenciaki i Hades – mamy ich. Wszyscy myślą nad zadaniem logicznym. Uzupełnij ciąg liczbowy 5, 41, 149, 329, ? Podbiega Marcin z Hadesu i mówi, że już 8 minut myślą i nic. Próbujemy sumy cyferek, potem różnicę między kolejnymi liczbami: 36, 108, 180 hmm.. 108 to 3×36 a 180 to 5×36 myślę głośno, na to Franek: „No to teraz musi być 7×36″. Marcin dodaje szybko na kalkulatorze – oddajemy kartki, zajęło nam to chyba 2min :) i straty odrobione. Kolejny punkt – kolejne zadanie, pchnięcie kulą, a potem znalezienie na terenie boiska szkolnego określonych gatunków drzew i zaznaczenie ich na mapce. Wybiegamy równo z Studenciakami i Hadesem. Punkt kolejny – strzelanie z łuku. Kolejka jak 150… Trzeba było trafić 3 razy, w przypadku pudła szło się na koniec kolejki. Franek potrzebował 2 podejścia, podobnie jak Patela, Jędrek z Hadesu trafił 3 na 3 i pobiegli na już przedostatni punkt jakieś 5 minut przed nami. Przebieg był dość długi, ale my mieliśmy jeszcze siły. Narzuciliśmy mocne tempo, Władek spokojnie wytrzymał, natomiast Patela zaczął zostawać z tyłu. Na horyzoncie pojawili się Hadesy i jeszcze jakiś zespół, Dobrze ścięliśmy przez osiedle i lasek i na punkt wbiegliśmy pierwsi. Franek sprawnie wdrapał się po drabince i przeszedł most linowy, potem pobiegliśmy na basen, gdzie były do odszukania 2 perferatory. Pierwszy poszedł sprawnie, z drugim się trochę pomęczyliśmy. Jeszcze ostatni punkt, potem ścięcie przez miejscową melinę i prosta droga na metę przy radiostacji. Czas 2h45min miejsce 9, 2 minuty przed Studenciakami i 3 przed Hadesem :)
Niedziela – pogoda 10-13 stopni, lekkie zachmurzenie
Drugi etap rajdu startował o godzinie 9.00. Po otrzymaniu map trochę się zagapiliśmy i przez bramę startową przejeżdżaliśmy w końcówce peletonu. Próbowaliśmy wyprzedzać, ale było mało miejsca. Właściwie do 5 punktu, gdzie było zadanie kajakowe przez cały czas mijaliśmy kolejne zespoły, które skrzętnie korzystały potem z naszego korytarza powietrznego. Po drodze zaliczyłem bardzo efektowną glebę lądując twarzą w pokrzywach, a Frankowy rower cudem nie wylądował wtedy w moim tyłku. Kajaki poszły nam dużo lepiej niż w zeszłym roku, chociaż chyba różnica mas między nami jest ciut za mała i kajak robi się mało sterowny. Równo z Hadesami wyruszyliśmy na kolejny punkt. Tempo było naprawdę mocne, pod górkę spadało do 33km/h :) Na PK6 kolejne zadanie – rzut kołem ratunkowym do celu – Franek trafił za pierwszym razem i pognaliśmy dalej. Na PK7 mały błąd na wariancie i uciekły 2-3 minuty, na PK8 czekał na nas nasz ulubiony etap – BnO. Chwyciliśmy mapę i od razu pognaliśmy w las, a razem z nami Władek, który zapomniał wziąć z plecaka kartę startową i właśnie po nią wrócił. BnO poszło świetnie i przegoniliśmy kilka ekip, a kilka podgoniliśmy. Zjedliśmy po batoniku i ruszyliśmy na PK9, a tuż przed nim Pateli urwał się łańcuch. Na PK10 roleczki, chwilę szukałem swojego worka, i pomknęliśmy. W jedną stronę było z górki i z wiatrem, od prędkości kręciło mi się w głowie, w drodze powrotnej tego mknięcia już za dużo nie było, ale w porównaniu z rokiem ubiegłym poszło super. Pomknęliśmy na kolejny punkt, a tam ścianka wspinaczkowa, znowu spec od zadań specjalnych w naszym zespole poradził z nim sobie błyskawicznie, a ja miałem czas żeby obmyślić wariant na kolejny punkt. Na 14tce dogoniliśmy kilka ekip – do odszukania był perferator na placu zabaw dla dzieci – takim z kolorowymi kulkami. Na 15tce czekał na nas sam kierownik rajdu Igor Błachut z GPSem. Trzeba było namierzyć 3 punkty, pierwszy raz coś takiego obsługiwaliśmy a zabawa bardzo fajna. Ostatni punkt był na stadionie Piasta Gliwice. Niestety stadion był opłotowany, a my wjechaliśmy nie od tej strony i musieliśmy go potem objechać. Franek pobiegł strzelić karnego rezerwowemu bramkarzowi Piasta – kilku piłkarzy Bayernu i Realu mogłoby się od niego sporo nauczyć :) I finisz na metę. Czas tego dnia 5h6min, co dało nam w sumie 7h51min i 7 miejsce a 5 w naszej kategorii. Jabadabaduuu :) Rajd Miejski Gliwice 2013 – będziemy na pewno :)
Strona zawodów http://www.gliwice_2012.team360.pl/
Zdjęcia ze strony exmedio.pl

2 komentarzy

  1. Marek pisze:

    A 4 lipca w TVN Turbo relacja z rajdu w programie Pojechany łikend :)

  2. Grażyna pisze:

    Z przyjemnością przeczytałam kolejną relację z rajdu , tym razem w Gliwicach. Jestem z Was dumna. Fajnie spędzacie czas. Godne naśladowania! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

*

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>